Ogródek przy bloku? Spółdzielnia może powiedzieć „nie”

Dodano:
Kwiaty w ogrodzie Źródło: Unsplash / Avery Thomas
Marzy ci się własny ogród przy bloku? Uważaj na zakazane gatunki i przepisy spółdzielni lub wspólnoty mieszkaniowej.

Jeszcze kilkanaście lat temu przyblokowe ogródki były stałym elementem wielu osiedli. Dziś wracają do łask, szczególnie wśród mieszkańców, którzy chcą mieć własny kawałek zieleni tuż pod oknem.

Coraz więcej osób sadzi kwiaty, zioła czy niewielkie krzewy przy blokach, traktując taki ogródek jako namiastkę prywatnego ogrodu lub działki. Problem pojawia się jednak wtedy, gdy mieszkańcy zapominają, że teren wokół budynku zazwyczaj należy do wszystkich lokatorów.

W praktyce oznacza to, że samowolne sadzenie roślin lub montaż ogrodzenia może skończyć się konfliktem ze spółdzielnią mieszkaniową albo wspólnotą. Zarządca budynku ma prawo nakazać usunięcie zmian wykonanych bez zgody, a w niektórych przypadkach nawet obciążyć mieszkańca kosztami przywrócenia terenu do poprzedniego stanu.

Bez zgody ani rusz

Prawnicy podkreślają, że stworzenie ogródka przy bloku jest możliwe, ale wcześniej trzeba uzyskać zgodę spółdzielni mieszkaniowej lub wspólnoty.

Nie istnieje jeden obowiązujący formularz, jednak we wniosku powinny znaleźć się najważniejsze informacje dotyczące planowanego zagospodarowania terenu.

Najczęściej wymagane są:

  • opis planowanych nasadzeń,
  • informacja o ewentualnym ogrodzeniu,
  • deklaracja dbania o teren,
  • zobowiązanie do przestrzegania regulaminu osiedla,
  • lista roślin, które mają zostać posadzone.

To właśnie dobór roślin bardzo często decyduje o tym, czy zarządca wyrazi zgodę na ogródek.

Spółdzielnie zwracają uwagę nie tylko na estetykę, ale przede wszystkim na bezpieczeństwo mieszkańców oraz ochronę infrastruktury budynku.

Tych roślin lepiej nie sadzić

Nie wszystkie gatunki można bez problemu sadzićprzy blokach. Spółdzielnia mieszkaniowa może odmówić zgody m.in. na drzewa o rozbudowanym systemie korzeniowym, które mogłyby uszkodzić instalacje znajdujące się pod ziemią. Dotyczy to przede wszystkim takich gatunków jak topole czy wierzby.

Problemem bywają także rośliny silnie uczulające albo gatunki uznawane za niebezpieczne dla ludzi i zwierząt. W przestrzeni wspólnej szczególnie źle widziane są:

  • tojad mocny,
  • naparstnica purpurowa,
  • wawrzynek wilczełyko,
  • pokrzyk wilcza jagoda,
  • rdestowiec japoński,
  • rdestowiec czeski,
  • niecierpek pomarańczowy,
  • tulejnik amerykański.
Część z tych roślin znajduje się na liście gatunków inwazyjnych, których uprawa w przestrzeni publicznej jest zakazana na podstawie przepisów resortu środowiska.

W praktyce oznacza to, że ich sadzenie przy bloku może skończyć się koniecznością natychmiastowego usunięcia.

Co najlepiej sprawdzi się przy bloku?

Najbezpieczniejszym rozwiązaniem są rośliny neutralne dla otoczenia i łatwe w utrzymaniu. Mieszkańcy najczęściej wybierają hortensje, lawendę, róże, bratki, fiołki czy aksamitki. Popularnością cieszą się też jeżówki purpurowe, kosmosy i szałwie omszone, które dobrze znoszą miejskie warunki.

Coraz więcej osób rezygnuje również z chemicznych środków ochrony roślin. W ogródkach przy blokach częściej stosowane są naturalne opryski przygotowywane z pokrzywy, czosnku lub cebuli. Dzięki temu mieszkańcy ograniczają ryzyko dla owadów, ptaków i zwierząt domowych.

Prawnicy przypominają też, że przyblokowy ogród nie może zmieniać się w prywatną działkę. Bez zgody zarządcy nie wolno stawiać altan, betonować podłoża ani wprowadzać dużej architektury ogrodowej.

Wspólna przestrzeń ma służyć wszystkim mieszkańcom, dlatego każda ingerencja wymaga wcześniejszego uzgodnienia ze spółdzielnią mieszkaniową lub wspólnotą.

Źródło: Infotuba.pl / WP Dom
Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...